wtorek, 30 sierpnia 2016

PODLASKIE grzybobranie

   W ostatnich dniach sierpnia tego roku pogoda szczególnie dopisuje. Ruszamy więc na grzyby! Okolice Białej Podlaskiej obfitują w miejsca gdzie grzybów dostatek. Wybierając dowolny kierunek i wyruszając z miasta otoczonego ze wszystkich stron lasami kończymy dzień udanym grzybobraniem. Oto kilka naszych dzisiejszych okazów.

Kozak czerwony.

 Kurka.

Hubanek.

Siedzuń vel szmaciak.

Nasze zbiory.

Zapraszamy na Podlasie!

środa, 24 sierpnia 2016

USA - Mint Julep

   MINT JULEP to legendarny drink o rodowodzie amerykańskim z miętą na bazie whisky. Prosty i orzeźwiający, wprost idealny na mocne zakończenia wakacji!

MINT JULEP

Oto przepis:

15 świeżych listków mięty,
1 łyżka cukru (trzcinowy lub zwykły),
50 ml niegazowanej wody,
50 ml whisky,
1 plasterek cytryny,
1 gałązka świeżej mięty
kruszony lód (lub kostki).

   Listki mięty zgniatamy w dłoniach, wrzucamy do szklanki wraz z cukrem i wodą, mieszamy do rozpuszczenia cukru. Dodajemy kostki lodu i zalewamy whisky. Drink możemy ozdobić gałązką mięty i plasterkiem cytryny. Na zdrowie!

środa, 20 lipca 2016

HONGKONG

   Hongkong jest jak spełnienie snu futurystów - megamiasto żyjące w kosmicznym tempie. W 7-milionowej metropolii, w labiryncie mostów, ruchomych chodników i krzyżujących się arterii odkrywamy współczesną miejską tkankę, wielopoziomową przestrzeń,  w której intymność nabiera innego znaczenia. Hongkong wprost oszałamia!

 Zachód słońca nad zatoką Wiktorii.

   Jeszcze do 1997 roku Hongkong był brytyjską kolonią, obecnie jest specjalnym regionem administracyjnym Chin. Obowiązuje tutaj inne prawo, niestety nie do końca demokratyczne, walutą jest dolar Hongkongu. Metropolia słynie z imponujących drapaczy chmur i wyjątkowej panoramy, którą możemy oglądać ze Wzgórza Wiktorii - miejsca gdzie większość odwiedzających miasto kieruje swoje pierwsze kroki. Wyspa Hong Kong, Nowe Terytoria z około 200 przybrzeżnymi wysepkami i półwysep Kowloon - to trzy główne obszary terytorium Hongkongu, co po kantońsku oznacza "pachnący port".

 Panorama Hongkongu ze Wzgórza Wiktorii.

Widok na wyspę Hong Kong z półwyspu Kowloon.

   Miasto leży nad Morzem Południowochińskim i dla szukających odpoczynku na plażach oblewanych turkusową wodą oferuje kilka wyjątkowych miejsc. Jedno z nich leży niedaleko od portu sampanów i niewielkich łodzi w Aberdeen. Część łodzi służy jako domy mieszkalne, niektóre wykorzystywane są jako słynne restauracje na wodzie. Największą z nich jest Jumbo Floating. 

Okolice Aberdeen.

Największa restauracja na wodzie Jumbo Floating.

   Z nadmorskiego Aberdeen jedziemy prosto do dzielnicy Mangkok - jednego z najbardziej zatłoczonych miejsc na świecie. Kolorowa i rozświetlona z setkami sklepów, barów i restauracji. Pełna różnobarwnych szyldów reklamujących w języku chińskim znajome światowe marki jak i znane tylko Azjatom. W dzielnicy Mangkok znajduje się największy deptak świata Say Yeung Choi South, co w wolnym tłumaczeniu oznacza "południową dzielnicę warzywną". Tego miejsca w Hongkongu nie sposób ominąć. Najlepiej przyjechać tutaj wieczorem, gdy atmosferę podgrzewają tysiące neonów oświetlających ulice. Mangkok nie zasypia nigdy! To prawdziwe serce Hongkongu.

Skrzyżowanie.

Szyldy reklamowe.

Moment.

Dłuższa chwila.

Piekarnia.

Skrawek nieba.

Przystanek autobusowy.

  W czasie krótkiego pobytu w Hongkongu koniecznie zobaczyć trzeba promenadę Tsim Sha Tsui na półwyspie Kowloon. To miejsce na każdym zrobi duże wrażenie. Znajduje się nieopodal starego dworca kolejowego, z którego pozostała tylko odrestaurowana wieża zegarowa. Z nabrzeża podziwiać możemy wyjątkowy widok na wyspę Hong Kong. Imponująca ilość drapaczy chmur (Hongkong - 293, dla porównania - Nowy York - 230, Dubaj - 203, Szanghaj - 116) wprost olśniewa.

 
Dżonka w zatoce Wiktorii.
   
   W połyskujących elewacjach drapaczy chmur, w odbiciach świateł szklane giganty zdają się opadać w spokojne wody zatoki Wiktorii. W pióropuszach stawianych żagli dżonki wypływają na rejs o zachodzie słońca. Magia kłębiących się obłoków, złotych blasków i gorącego wiatru od morza zapiera dech. To wyjątkowy spektakl.

Dżonki odpływają z nabrzeża Kowloon.

  Codziennie o ósmej wieczorem na Tsim Sha Tsui gromadzą się tłumy. Odbywa się tutaj wyjątkowe widowisko światło-dźwięk. Podobno jest to największy, stały pokaz tego typu na świecie wpisany do Księgi Guinessa'a. Reflektory, lasery i stroboskopy zainstalowane po obu stronach zatoki symfonią świateł i dźwięków oblewają połyskujące drapacze chmur na wyspie Hong Kong. 

Wieczorny rejs.

Panorama wyspy Hong Kong z nabrzeża Kowloon.

   "Królowa wschodu" jak nazywany jest Hongkong to miejsce, gdzie "Wschód spotyka się z Zachodem", postkolonialne miasto emigrantów z wielokulturową mozaiką jego mieszkańców. Przybywając tutaj wyjeżdżasz bogatszy o zupełnie nowe doświadczenie. Hongkong nie bez powodu wielokroć uznany był najlepszym i najbardziej biznesowym miastem świata. Jest elegancki, bogaty i przy tym naturalny, świetnie rozwinięty i pełen życia. Zachwyca!

Pozdrowienia z Hongkongu!

  Pozostałe zdjęcia zamieściłem w serwisie Flickr: https://www.flickr.com/photos/113982813@N02/albums/72157668448105914

wtorek, 19 lipca 2016

CHINY - Kanton

   Kanton to kolonialna nazwa 18-milionowej metropolii Guangzhou. Unikatowa kultura, słynna kuchnia i odmienny język wyróżniają miasto na mapie Chin i południowo-wschodniej Azji. Będąc przemysłową stolicą regionu delty Rzeki Perłowej jest trzecim co do wielkości miastem kraju środka. W tempie rozwoju i migracji mieszkańców wraz z Szanghajem - zdecydowanym liderem. 

Język kantoński różni się od mandaryńskiego.

  W zurbanizowanej rzeczywistości nie brakuje elementów tradycyjnej kantońskiej kultury. Region Rzeki Perłowej przez stulecia pozostawał centrum wymiany handlowej z europejskimi mocarstwami. Miasto było areną wielu decydujących w historii Chin wydarzeń. Toczyły się tutaj wojny handlowe i miały miejsce fale wielkich emigracji. Większość amerykańskiej i europejskiej mniejszości pochodzenia chińskiego ma swoje korzenie w Kantonie.

 Sztuka bonsai pochodzi z południowych Chin.

 
Charakterystyczne zdobienia drzwi.

   Miasto otwarte na wymianę kulturową wykształciło swój własny, unikalny charakter. Wyjątkowo dobrze widać to w tutejszych zamiłowaniach kulinarnych. Przysmaki z węży, kotów i psów należą do często podawanych w najlepszych restauracjach, a kurczak po kantońsku jest znany daleko poza granicami Chin. Kuchnia Kantonu osobiście wydaje mi się trochę mało doprawiona. Jest łagodna i słodkawa, przez to oryginalna i ma swoich smakoszy.
 
Makaron ryżowy z mięsem wieprzowym w sosie sojowym.

    Kanton to zagłębie mistrzów wschodnich sztuk walk. Wu shu jak nazywana jest w dosłownym tłumaczeniu "sztuka walki" to wschodnia sztuka życia. Od 200 lat w Kantonie działa związek zawodowy, który stał się zalążkiem współczesnych form sztuk walki. Prawdziwych mistrzów jak Bruce Lee znamy z kinowych kreacji. Typowy dla kinematografii azjatyckiej gatunek kina akcji z elementami sztuk walki ma kantońskie korzenie. 


Kantończyk.

Świątynia buddyjska.

Mnich.

    W przeszklonych elewacjach nowoczesnych wieżowców Guanghzou widać jak w zwierciadle niezwykłą różnorodność współczesnych Chin. Z jednej strony tradycja, z drugiej nowoczesność. W wielkomiejskich metropoliach, dzielnicach przemysłowych i centrach bankowych rodzą się nowe Chiny - największa w niedalekiej przyszłości gospodarka świata.

 Widok z hotelu.


   Pozostałe zdjęcia z Kantonu zamieściłem w serwisie Flickr: https://www.flickr.com/photos/113982813@N02/albums/72157669179249284

poniedziałek, 18 lipca 2016

CHINY - Yangshuo

   Yangshuo to niewielkie turystyczne i położone wśród krasowych wzgórz miasteczko. Najlepszą formą spędzenia tutaj czasu są wycieczki piesze lub rowerowe po mieście i okolicy. Wypożyczamy więc rowery i w drogę! 

 Okolice Yangshuo.

  Szybko zostawiamy ostatnie zabudowania Yangshuo za sobą i wjeżdżamy w inną rzeczywistość. Tylko kilkanaście minut jazdy rowerem dzieli nas od ryżowych pól oblanych wstającym zza wzgórz słońcem. Mijamy wioski i oszołomieni niedawnym miejskim hałasem wsłuchujemy się w szum wody w okolicznym strumyku. Na polu pracują rolnicy. W błotnych, ryżowych kwartałach brodząc doglądają sadzonek rozkwitających ryżowych kłosów. Czyszczą kanały nawadniające życiodajne poletka, przedzierając się przez grządki cukinii i bakłażanów. 

  Przy pracy.

 15 minut jazdy rowerem od miasta.

   W wioskach o niskiej, kamiennej zabudowie czas płynie w rytmie odmierzanym przez przyrodę. W otwartych na oścież drzwiach widać jak właśnie ktoś przygotowuje herbatę. W wejściu na podwórko drzemie starzec. Obok przechodzi robotnik, który w parnej aurze szuka w cieniu chwili odpoczynku.

 Drzemka.

 Stragan.

 Portret pani Mei.

 Wyśmienita nalewka pani Mei.

  Rybacy wracają z porannych połowów. W gwarze rozmów widać jak wynoszą na brzeg kosze pełne świeżych ryb. Już za chwilę kupić je będzie można na sąsiednim straganie. Ryż, ryby i warzywa to podstawowe składniki tutejszej kuchni.

 Po połowach.

W przystani tratw.

   W popołudniowym koncercie cykad wybrzmiewa czas "złotej godziny". Na ryżowych polach ciągnących się po horyzont nikt już nie dźwiga ciężkich koszy. Rozmyte w mgłach majaczą tylko w oddali finezyjnych kształtów ostańce. 

Krajobraz pól ryżowych z okolic Yangshuo.

Pozdrowienia z wycieczki rowerowej!

  Pozostałe zdjęcia z Yangshuo i okolic zamieściłem w serwisie Flickr: https://www.flickr.com/photos/113982813@N02/albums/72157671483824886

niedziela, 17 lipca 2016

CHINY - Rejs rzeką Li

   Rzeka Li wije się leniwie między wapiennymi ostańcami. Mijamy kolejne wioski, pola ryżowe i świątynie ukryte między skałami. Podziwiamy dziewicze piękno jednej z ostatnich, płynących własnym nurtem rzek Chin. Bambusowe lasy skrzypią kołysane wiatrem, a rybacy wypływają na połów ryb na tratwach budowanych z powiązanych ze sobą pni bambusa.
 
 Rzeka Li.

 W otoczeniu rzeki jest mnóstwo krasowych ostańców nazywanych mogotami. Te wapienne wzniesienia są pozostałością wypiętrzonego dna oceanu. Mogoty przybierają finezyjne kształty, niektóre wystają z wody nawet na 300 m wysokości. Dwa z nich usytuowane w malowniczym zakolu rzeki trafiły nawet na 20-juanowy banknot.

 Buddyjska świątynia.

 Fragment rzeki uwieczniony na banknocie 20-juanowym.

 Wyjątkowy krajobraz rzeka Li zawdzięcza mogotom i nieuregulowanej linii brzegowej. Chiny słyną z kontrowersyjnych projektów hydrotechnicznych na wielką skalę. Zmieniano układ rzecznych koryt, a nawet zawracano nurt wielu rzek. Tak uczyniono z największą rzeką Chin - Jangcy. Zbytnia ingerencja w przyrodę niszcząco wpłynęła na ekosystem i poczyniła ogromne znieszczenia. Spowolniony nurt w efekcie doprowadził do zanieczyszczenia rzeki i unicestwienia wielu gatunków żyjących w niej zwierząt. Dolina rzeki Li zachowuje swój naturalny bieg dając schronienie i pożywienie rybom i ptactwu. 

 Brzeg rzeki porośnięty bambusowym lasem.

  Wzdłuż brzegów spotykamy często rybackie tratwy i łodzie. Wieczorem, na płytkich wodach wypływają wykorzystując do połowu kormorany. Małe ryby połykane są przez głodne ptactwo, duże zdobycze nie mogą się przecisnąć przez gardło kormorana zawężone linką owiniętą wokół szyi. Tak więc większa część połowu trafia do rybackiego kosza.

 Tradycyjny połów ryb z wykorzystaniem kormoranów.

Tresowany do połowu ryb kormoran.

  Świetnym sposobem podziwiania uroków krajobrazu jest rejs rzeką Li tratwą lub większym statkiem wycieczkowym. Na pokładzie w towarzystwie chińskich turystów wypatrujemy ukrytych w kształcie wzgórz i porastającej je roślinności postaci "dziewięciu koni". Trudno je dojrzeć, to raczej siła wyobraźni.

 Rejs tradycyjnymi tratwami.

   Pozostałe zdjęcia z rejsu i okolic Yangshuo zamieściłem w serwisie Flickr: https://www.flickr.com/photos/113982813@N02/albums/72157671483824886