sobota, 5 sierpnia 2017

KORFU

   "Na początku był kolor. Tu zaczyna się prawdziwy błękit" - notował w dziennikach pisarz Lawrence Durrell opisując swój pobyt na Korfu. Faktycznie błękit nieba nad zieloną wyspą jest wyjątkowy. Turkusowe wody Paleokastritsy i klify Kanału Miłości w Sidari, to kolejne miejsca warte odwiedzenia.

 Wyspa Pontikonissi i monastyr Vlacherna - pocztówkowy hit Korfu.

  Historia wyspy od czasów prehistorycznych i antycznych łączyła różne wpływy - helleńskie, rzymskie i bizantyjskie. W czasach nowożytnych przez 450 lat należała do Wenecjan, stąd stolica wyspy - miasto Korfu tak wiele ma wspólnego z chorwackim Dubrownikiem, czy czarnogórskim portem Kotoru. XIX wiek to okres panowania francuskiego i brytyjskiego. Warte podkreślenia jest, że Korfu jako jedyna grecka wyspa nie została nigdy podbita przez Turków. Zachowując greckie korzenie pełna jest architektonicznych i kulturalnych pamiątek po kolejnych protektoratach.

 Promenada w stolicy wyspy.

Dzwonnica.

 Zwiedzanie wyspy rozpoczynamy od stolicy - miasta Korfu. Położone strategicznie i bronione przez dwie twierdze zbudowane na naprzeciwległych wzgórzach było miastem nie do zdobycia. Krótki spacer wystarczy by stwierdzić, że miasto zupełnie nie przypomina typowo greckich. Zielone okiennice, oblatujące tynki domów z popękaną farbą w kolorze weneckiego różu. Arkady na placach i marmurowe posadzki odbijające blask słonecznych promieni - to tylko kilka charakterystycznych śródziemnomorskich obrazów, które znamy z sąsiednich krajów.

 Okiennice.

Arkady.

  Gdy zapuszczamy się w boczne uliczki między oknami wisi pranie, tak samo jak 100 lat temu. Korfu pokazuje nam piękno dawnej świetności. Budynki pamiętające panowanie francuskie i brytyjskie, pełne blichtru i elegancji komponują się z grecką swobodą architektoniczną XIX i XX wieku. 

Kafenion - tradycyjny grecki bar.

  "Siga, siga" (tłum. "spokojnie, spokojnie"), to dwa słowa, które będąc na urlopie w Grecji warto sobie powtarzać. Niespieszny styl bycia łatwo można zrozumieć przechadzając się w 40 stopniowym upale uliczkami rozpalonego miasta. Dlatego warto zatrzymać się na kawę. Rozejrzeć się dookoła, by pełniej poczuć zapach i smak. "Siga, siaga" to styl bycia bez rozpamiętywania i gonienia za przyszłością.  Korzystajmy z tego co mamy i zwolnijmy - to lepsza strona życia.

 Widok na zatokę.

 Boczne uliczki stolicy wyspy.

  Korfu, to miejsce, które upodobała sobie znana z historii i niezwykle barwna postać cesarzowej Austrii i królowej Węgier - Sisi. Uważana za jedną z najpiękniejszych kobiet ówczesnej Europy, wdawała się w częste romanse. W wiosce Gasturi położonej w środkowej części wyspy na 80 hektarowej posiadłości znajduje się zbudowany specjalnie dla niej Pałac Achilleion. 

Pałac Achilleion.

  Wchodząc do pałacu stoimy na wprost schodów ze statuami Zeusa i Hery. Sufit zdobiony jest freskiem przedstawiającym alegorycznie "cztery pory roku". W pozostałych pomieszczeniach udostępnione zwiedzającym zostały meble i pamiątki imperatora Wilhelma II.


Muza.

 Dziedziniec.

 Achilles zwycięski.
 
  Zewnętrzne otoczenie pałacu to wyjątkowe rzeźby - dziewięć marmurowych Muz i dwanaście popiersi starożytnych filozofów. W przylegającym do pałacu ogrodzie znajduje się też najbardziej wartościowa statua "Umierającego Achillesa". W końcu ogrodu, obok tarasu widokowego ustawiona jest największa z rzeźb - Achilles w chwili zwycięstwa.

 Groty skalne w zatoce Paleokastritsy.

"Wyspa miłości".

  Prosto z Pałacu Achilleion wyruszamy na zachodnie wybrzeże wyspy. Paleokastritsa to urocza miejscowość, w której znajduje się kilka pięknych plaż. W krystalicznie czyste wody, przybierające zielonkawy odcień, opadają strome klify. Podczas rejsu łódką warto zobaczyć skaliste groty Blue Eye Cave i Agios Nikolaos Cave. 

 Panorama Paleokastritsy.

  Nad miejscowością Paleokastritsa góruje klasztor Panagia Theotoku z VXIII wieku. Dla bardziej wytrwałych polecamy ruiny zamku Angelokastro, skąd rozpościera się piękny widok na morze i zatokę. Porośnięte cyprysami wzgórza oświetlają promienie zachodzącego, gorącego, sierpniowego słońca. Jak pisał Lawrence Durrell "każdy zakamarek wyspy, każda miejscowość i wioska to inny odcień i styl - elegancja sąsiaduje z nonszalancją, wysoki połysk z chaosem". Korfu - to trzeba zobaczyć!

Wschód słońca na Korfu.

Pozostałe zdjęcia: 
  

środa, 2 sierpnia 2017

ALBANIA

  Albańskie wybrzeże z wyspy Korfu wydaje się być na wyciągnięcie ręki. Majaczące na horyzoncie wzgórza i ciepłe wody. Ponad 290 słonecznych dni w roku. Bałkańska kuchnia i ciekawa historia tego zakątka Europy czeka na odkrycie! 

 Wybrzeże Albanii.

Saranda.

  Szukając informacji o Albanii oprócz kilku ofert wczasowych i paru turystycznych notek niewiele w sieci można znaleźć. Większość opinii to powtarzane stereotypy o "kraju kóz i mercedesów".  Albańska rzeczywistość jest o wiele bardziej złożona. W kraju, gdzie do lat 90 tamtego wieku budowano przydomowe bunkry, gdzie nie istniała sieć drogowa i nie było prywatnej własności, a życie publiczne i prywatne kontrolował komunistyczny reżim. Kilkadziesiąt lat głębokiej izolacji i wieki panowania tureckiego, odcisnęły wyraźne piętno w mentalności mieszkańców i ekonomii kraju. 

Na rybach.

Barka.
 
  Poranek w Albanii przywitaliśmy mocną kawą w jednej z kawiarni w centrum Sarandy. Niegdyś nazywana "Monte Carlo Bałkanów" to od lat najsłynniejszy kurort kraju o dużym potencjale turystycznym. Nowoczesne hotele powstają jak grzyby po deszczu i wracając tutaj za kilka lat miejsce to może być nie do poznania. Saranda poza sezonem turystycznym to spokojne, około 30 tysięczne miasteczko ze świetnym klimatem, do którego ściągają nie tylko turyści.
 
 Hotel w centrum Sarandy.

 Bar.

 Słynne albańskie mercedesy.

  W Albanii krąży powiedzenie "Masz marihuanę, masz mercedesa. Masz mercedesa, masz żonę". Jeszcze dekadę temu nic nie wskazywało, że położona na południu Albanii wioska Lazarat stanie się nieoficjalną europejską stolicą marihuany. Produkcja na skalę przemysłową co roku wprowadza na rynek 900 ton miękkich narkotyków. Oficjalnie jest zakaz upraw, ale to stanowisko jakie przedstawiane jest w mediach, realia okazują się całkowicie inne.

Przydrożny bar.

 Wioska z minaretem.

Bunkier.

  Prosto z kurortu Saranda jedziemy do ruin antycznego miasta-portu Butrint. To najczęściej odwiedzane miejsce w kraju przez turystów i miłośników starożytnych zabytków kultury. Z odkryć archeologicznych wynika, że nieprzerwanie istniała tutaj osada od czasów antycznych cywilizacji - helleńskiej i bizantyjskiej (VIII w. p.n.e.), aż do końca XIX wieku naszej ery.
   
Aleja eukaliptusów.

 Antyczny teatr z III w p.n.e..

   Niezwykła podróż przez epoki historyczne bierze swój początek w klasycznej mitologii, według której miasto Buthrotum założone zostało przez uciekinierów trojańskich, którzy opuszczali swój kraj po upadku Troi. Już w IV w p.n.e miasto okrążone było murami obronnymi. W okresie panowania Rzymian zbudowany został nowy wodociąg, świątynie, forum i teatr adoptowany na styl rzymski. 

 Babtysterium z VI wieku.

Mozaika.

 Bazylika z VI wieku.

  W początkach XIX wieku obwarowane centrum miasta zamieszkiwała miejscowa ludność trudniąca się rybołówstwem. Nieopodal fortyfikacji Ali Pasza zbudował obronny zamek, który po jego śmierci przeszedł pod panowanie tureckich Otomanów. Butrint, jest unikalnym i wyjątkowo dobrze zachowanym zabytkiem historycznym. Położone w obrębie parku krajobrazowego harmonijnie współgra z przyrodą i krajobrazem południowych krańców Półwyspu Bałkańskiego.

 Gałązka laurowa.

Krajobrazy wokół antycznego miasta.
 
  Podróż przez wieki historii miasta Butrint kończymy wracając do pełnej życia Sarandy. Współczesna Albania boryka się z wieloma problemami. Co czwarty mieszkaniec kraju emigruje, edukacja jest na słabym poziomie. Brakuje funduszy publicznych na dorównanie do europejskich standardów. Poza kilkoma ośrodkami wczasowymi na wybrzeżu, w pozostałych regionach kraju nie widać nowych dróg, nowoczesnych hoteli i pasaży handlowych. Albania jeszcze przez wiele lat pozostanie jednym z uboższych regionów Europy. Choć piękna, pełna kompleksów coraz częściej stanowi ciekawy punkt na turystycznej mapie Europy południowo-wschodniej.


Pozostałe zdjęcia z Albanii:
https://www.flickr.com/photos/marekkiryluk/albums/72157687157593956
 

wtorek, 11 lipca 2017

MEKSYK - Barra de Coyuca

   Jadąc wzdłuż wybrzeża na północ od Acapulco docieramy do rybackiej wioski Barra de Coyuca. Na słynącej z wysokich fal szerokiej plaży łączą się laguna i rzeka o tej samej nazwie. 

 Orzech kokosowy na plaży.

Plaża w Barra de Coyuca.

  Warto będąc w miejscowości wybrać się w niezapomniany rejs po lagunie, gdzie znajduje się rezerwat ptactwa wodnego. Wśród palm i mokradeł, na niewielkich wysepkach można zacumować na krótki odpoczynek. Popróbować lokalnej kuchni - tacos z mąki kukurydzianej i świeżo upieczonej ryby. Atmosfera tutaj jest zgoła inna od tej panującej w Acapulco. 

Podczas rejsu.

Rezerwat ptactwa wodnego.

Las tropikalny.

  Po drugiej stronie wioski ciągnącej się wzdłuż wąskiego przesmyku mamy ocean. Mieszkańcy wioski współpracują przy programie ochrony żółwia morskiego. W ramach wolontariatu realizowane jest wypuszczanie jednodniowych żółwi morskich do oceanu. To świetna atrakcja nie tylko dla dzieci! 

 Wyjście na plażę.

Hamaki.

Wiaty na plaży.

  Żółwie wypuszczone w danym miejscu do wody wracają po ośmiu latach, by ponownie złożyć jaja. Jedna samica składa ok. 50 jaj, zwykle kilka razy w odstępach 2-3 tygodni. Małe żółwiki wylęgają się po ok. 2 miesiącach. Po wygrzebaniu się z gniazda młode żółwie muszą jak najszybciej dostać się do oceanu. 

  Żółwie w drodze do oceanu.

  W Barra de Coyuca można prawdziwie odpocząć, po długich spacerach po plaży czas na posiłek i odpoczynek w hamaku. Aż się nie chce stąd wyjeżdżać, a powoli czas się już zbierać. Spędziliśmy tutaj niezapomniane chwile. Może jeszcze wrócimy do kraju chilli, tacos i tequili. Adios amigos!

Pozdrawiamy z Barra de Coyuca!

Pozostałe zdjęcia:

  

poniedziałek, 10 lipca 2017

MEKSYK - Acapulco

   Ostatnim celem naszej podróży po Meksyku jest słynny kurort Acapulco. Do niedawna ulubione miejsce wypoczynku celebrytów ze świata kina, rozrywki, sportu i polityki, liczące dzisiaj ponad 2 mln mieszkańców, miasto boryka się z problemami wielu meksykańskich aglomeracji.

Widok na plażę z hotelu Elcano.

 Plaża w Acapulco.

   Położone nad naturalną zatoką i założone w XVI w. przez Hiszpanów przez 300 lat było główną bramą morską łączącą kontynent z koloniami na Dalekim Wschodzie. Ze starówki z początków XX wieku zachowało się niewiele. Rozkwit miasta związany ze zorganizowaną turystyką to już historia.

 Autobus miejski.


 W trakcie jazdy.

Poranny jogging.

   Zawieszone na skałach domy gwiazd showbiznesu to ślady dawnej świetności miasta. Imponujące wille mieli tutaj John Wayne, Frank Sinatra, Sylwester Stallone, Michael Jackson i Placido Domingo. Jako miejsce wypoczynku, gdzie rozrywka jest na pierwszym planie Acapulco stało się mekką nie tylko turystyczną. Z doniesień medialnych wiele możemy przeczytać o krwawych porachunkach karteli narkotykowych i grup przestępczych. Informacje te kontrastują z obrazem malowniczych wzgórz, palm kokosowych, kolorowych kwiatów i motyli. 

 La Quebrada.

Pokaz skoków do wody.


   W przerwie między plażowaniem warto wybrać się do dzielnicy położonej w północnej części miasta. Jadąc główną, przybrzeżną arterią - Avenida Costera, po półgodzinnej przejażdżce docieramy do La Quebrada. Z 35 metrowej "urwanej skały" dwa razy dziennie odbywają się mrożące krew w żyłach pokazy skoków wysokościowych do wody.


 Chillout.

Na plaży.

Zachód słońca nad zatoką.

Pozostałe zdjęcia: